Seksuolog Sara Mulindwa podzieliła się z kobietami nieoczywistym sposobem na wzmocnienie doznań związanych z orgazmem. W rozmowie z Metro zdradziła, że krótkie wstrzymanie oddechu, które u wielu kobiet zachodzi automatycznie, może znacząco wpłynąć na intensywność przeżyć.

Według Mulindwy, wstrzymanie oddechu sprzyja doświadczeniu orgazmu, będąc odpowiedzią na przyspieszone bicie serca, podwyższone ciśnienie krwi oraz nierówne oddychanie, które często towarzyszy kulminacji pobudzenia. Ta reakcja organizmu może pomóc w osiągnięciu silniejszych doznań.

Korzyści z wstrzymywania oddechu

Seksuolog zauważyła, że celowe wstrzymanie oddechu może dodatkowo podnieść ciśnienie krwi, co z kolei przyczynia się do intensyfikacji orgazmu. „To może również zwiększyć koncentrację uwagi, blokując czynniki rozpraszające i pozwalając mózgowi skupić się na przyjemności” — podkreśliła Mulindwa.

Jednakże, jak zaznaczyła ekspertka, siła orgazmu wynika z połączenia stymulacji fizycznej, poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego oraz obecności w chwili. Oddech jest tylko jednym z elementów tego złożonego obrazu.

Bezpieczeństwo w praktyce

Mulindwa dodała, że wstrzymanie oddechu może pomóc mięśniom dna miednicy kurczyć się mocniej, co sprzyja silniejszemu orgazmowi. Mężczyźni również mogą korzystać z tej techniki, jednak efekt u nich jest zwykle mniej zauważalny.

Ekspertka ostrzegła, że bezpieczne jest jedynie krótkie wstrzymywanie oddechu. Długotrwałe wstrzymywanie przy nadmiernym napięciu może prowadzić do zawrotów głowy. Osobom z problemami układu krążenia, z ciśnieniem lub z osłabieniem zaleciła unikać celowego wstrzymywania oddechu i zamiast tego skupić się na równym wdechu i wydechu.

Warto również pamiętać, że Mulindwa wcześniej ostrzegła kobiety przed nieprzyjemnym skutkiem orgazmu, jakim może być ból głowy, który czasami występuje po osiągnięciu kulminacji.