Grupa broniąca praw twierdzi, że 300 domów zostało zniszczonych w Tybecie, a liczba zaginionych jest „znacznie wyższa”, niż przyznaje Pekin.
Tybetańska grupa rzecznicza informuje, że setki domów zostały zniszczone w wyniku śmiertelnych powodzi, co rodzi pytania o oficjalne doniesienia Pekinu dotyczące skali katastrofy. Publiczna dyskusja na temat gwałtownych powodzi była ograniczona, a służby bezpieczeństwa w Tybecie ogłosiły, że ukarały co najmniej 10 osób za udostępnianie „fałszywych informacji o katastrofie”.
Oficjalne dane a rzeczywistość
Chińskie władze informują, że 16 osób zostało potwierdzonych jako zmarłe, a 546 jest zaginionych, w tym 261 obywateli obcych państw. Jednak Międzynarodowa Kampania na Rzecz Tybetu twierdzi, że jej źródła uważają, iż liczba ofiar jest znacznie większa, a co najmniej 300 domów zostało zniszczonych.
Tencho Gyatso, prezydent tej organizacji, powiedziała Guardianowi: „To, co widoczne w Nepalu, ujawnia to, co jest ukrywane w Tybecie. Cztery wsie – Sale, Serchung, Labi i Rizi – zostały najbardziej dotknięte, podobno około 300 domów zostało zniszczonych i wiele osób wciąż jest zaginionych.”
Skala katastrofy
Gyatso dodała, że „niewielkie informacje, które jesteśmy w stanie zebrać z terenu” sugerują, iż liczba osób dotkniętych jest „znacznie wyższa” niż podają chińscy urzędnicy. 26 sierpnia zawalenie się lodowca wywołało śmiertelne powodzie wzdłuż granicy Nepalu i Tybetu, niszcząc całe wsie.
Liczba ofiar śmiertelnych po stronie nepalskiej przekroczyła 900, a ponad 4 000 osób uznaje się za zaginione. Turyści z Indii, USA, Wielkiej Brytanii, Australii i Kanady, między innymi, pozostają nierozliczeni w górzystym rejonie popularnym wśród piechurów i pielgrzymów.
Grupy rzecznicze podkreślają, że istnieje wyraźny kontrast w ilości informacji przedstawianych po obu stronach granicy. Relacje chińskie są zdominowane przez oficjalne media państwowe, z niewieloma nieoficjalnymi relacjami na temat skali katastrofy i jej wpływów.





