Press gotowy do opublikowania złego raportu o zatrudnieniu
—i nagle liczby wskazują wzrost o 162 000. Około trzykrotnie powyżej konsensusu Wall Street. Oczywiście większość Wall Street i ich liberalnych sojuszników w prasie woli ignorować osiem kolejnych miesięcy wzrostów indeksu przemysłowego Institute for Supply Management oraz piętnaście miesięcy wzrostów indeksu usług ISM. Ogromne przyrosty w produkcji przemysłowej i wydatkach konsumenckich również bywają pomijane. Przyjrzyjmy się tym danym bliżej. Można jednak od razu stwierdzić, że boom gospodarczy za prezydentury Trumpa stał się największą nieopowiedzianą historią, choć jest to historia faktów. Jeśli Partia Republikańska ma utrzymać kontrolę w Kongresie podczas wyborów śródokresowych, musi te fakty przekazać wyborcom. Jak powiedziała mi niedawno była doradczyni Białego Domu Kellyanne Conway: „Mają pieniądze, mają przesłanie, potrzebują lepszej prezentacji i mają świetnych nadawców, takich jak ty, sekretarz Bessent i oczywiście przede wszystkim prezydent Trump.”
A teraz o liczbach dotyczących miejsc pracy
Po uwzględnieniu korekt w górę o 55 000 dotyczących wcześniejszych miesięcy, rzeczywisty przyrost zatrudnienia w analizowanym miesiącu wyniósł ponad 217 000. Od objęcia urzędu przez prezydenta Trumpa liczba miejsc pracy w sektorze prywatnym wzrosła o ponad milion, podczas gdy zatrudnienie federalne spadło o ponad 300 000. To można interpretować jako przeprowadzaną przez administrację restrukturyzację gospodarki w duchu wolnego rynku, kończącą—według krytyków—epokę gospodarki wielkiego państwa promowanej przez prezydenta Bidena. Co więcej, wskaźnik zatrudnienia w stosunku do populacji, być może najlepszy miernik rynku pracy, wzrósł do 59,1 procent z 58,9 procent. Dodatkowo zatrudnienie w sektorach produkcyjnych, budowlanym i w gałęziach wytwarzających towary nadal rośnie.
Wynagrodzenia i wydajność
Jeśli chodzi o wynagrodzenia, w sektorze prywatnym wzrost płac łącznie z przepracowanymi godzinami dał 4,3-procentowy wzrost wskaźnika dochodów z pracy, co przewyższa tymczasowo zawyżony wskaźnik CPI. Nie powinno to dziwić analityków, którzy uczciwie śledzą dane. Produktywność rośnie, podobnie zyski, kursy akcji, wydatki konsumenckie i branża dóbr trwałych—gdzie dobra trwałe, będące trzonem produkcji, notują dwucyfrowe wzrosty. Takich wyników nie widziano od dekad.
Czy prezydent Trump może przypisać sobie zasługi za te wyniki?
Zwolennicy wymieniają konkretne polityki: natychmiastową pełną amortyzację inwestycji, promowanie wydobycia surowców hasłem „drill, baby, drill”, deregulację, zwolnienia z podatku nadgodzin i napiwków. Według nich takie działania działają—gdyby tylko media je relacjonowały.
