Historia socjalizmu w USA
Przed rewolucją rosyjską w 1917 roku socjaliści w USA wygrywali setki lokalnych i ogólnokrajowych konkursów. Na Manhattanie socjalistyczny imigrant z Litwy został wysłany do Kongresu w 1915 roku. W Milwaukee było trzech socjalistycznych burmistrzów. W wyborach prezydenckich kandydat socjalistyczny Eugene Debs otrzymał 6% głosów wyborców. Jednak socjaliści nie potrafili wykorzystać tych zwycięstw. Najpierw wewnętrzny podział między rewolucjonistami a umiarkowanymi uniemożliwił utworzenie zjednoczonego frontu. Potem coraz bardziej brutalny charakter bolszewików odstraszał wielu zwolenników.
Jak Ameryka osiągnęła polityczny punkt krytyczny dla socjalizmu? Jeszcze bardziej niż to, rozwijająca się klasa średnia w Ameryce, której inwestycje w prywatne mieszkania i małe firmy były sprzeczne z ideałami socjalistycznymi, odegrała kluczową rolę. Wielki kryzys gospodarczy ożywił zainteresowanie socjalizmem i pobudził część publicznych projektów byłego prezydenta Franklina D. Roosevelta. „Ta ustawa o zabezpieczeniu społecznym daje przynajmniej pewną ochronę trzydziestu milionom naszych obywateli” — powiedział Roosevelt przy podpisywaniu ustawy o zabezpieczeniu społecznym. Mimo to te środki były dalekie od pełnoprawnego socjalizmu.
Później nadszedł okres zimnej wojny, podczas którego każdy ślad socjalizmu był uznawany za bezpośrednie zagrożenie ze strony Związku Radzieckiego i komunistycznych Chin. W latach sześćdziesiątych nastąpiło odrodzenie radykalnego socjalizmu w ramach ruchu antywojennego. Jednak po wygaśnięciu wojny w Wietnamie, a następnie po upadku Związku Radzieckiego, lewica socjalistyczna znów wydawała się być po niewłaściwej stronie historii.
Obecnie pojawia się kolejna fala amerykańskiego socjalizmu. Jak i w przeszłości, radykałowie w ruchu okazują się znacznie bardziej ekstremalni niż jest to akceptowalne dla amerykańskiej klasy średniej. Ponownie interesy klasy średniej stanowią silne bariery przeciwko próbom socjalistów, by odwrócić fundamenty amerykańskiego snu. Warto zauważyć, że duża część społeczeństwa ma bezpośrednio związane zryzyko z prywatną własnością i przedsiębiorczością: 65% Amerykanów jest właścicielami domów, 62% posiada akcje, a 36 milionów małych firm zatrudnia niemal połowę siły roboczej. Obietnice socjalistów o nacjonalizacji prywatnej własności są więc trudne do sprzedania w takim społeczeństwie.
