Rekomendacja książki na lato: Livsdyrkarna
Korzystamy z okazji, by polecić książkę na progu lata. Polecamy Livsdyrkarna — powieść sztokholmskiego kronikarza Erika Asklunda. Autor rozpoczął swoją trylogię o tak zwanych klarabohemach powieścią Bröderna i Klara, o której już wcześniej pisaliśmy. Rok później ukazała się samodzielna część Livsdyrkarna, której akcja dzieje się kilka lat później. Wcześniejsze polecenia obejmowały też książki Manne i Röda Skjortan tego samego autora.
Tytuł — Livsdyrkarna — jest jednym z przezwisk, którymi konserwatywni recenzenci określali młodszych pisarzy robotniczych, zwłaszcza tych postrzeganych jako zwolennicy tzw. witalizmu, męsko nacechowanego ruchu literackiego reprezentowanego między innymi przez D. H. Lawrence’a i Artura Lundkvista.
Książka podzielona jest na cztery części, dwie większe i dwie mniejsze. Pierwsza część, obejmująca około jednej trzeciej powieści, szczegółowo opisuje literacką wyprawę do Kopenhagi. Wyprawa ta miała prawdopodobnie miejsce w połowie lat trzydziestych i odbyła się w postaci alter ego Asklunda, Elona Parka, w towarzystwie Nils Ferlin/Fabiana Fallina oraz Artura Lundkvista/Nilsa Göinga. Podróż nie przebiega bez przeszkód. Pijący dużo Ferlin i trzeźwy Lundkvist mają problemy ze zgodą, choć ten drugi przyznaje wielki talent pierwszego.
Przydzielona im sala — określana jako „winna izba” — przyciąga wielu konserwatywnych gości, którzy nie doceniają modernistycznych wierszy. Ferlin przez długi czas znika i przypuszcza się, że woli towarzystwo duńskich kompanów pijackich. Asklund potrafi jednak wydobyć z tego w rezultacie wiele, w tym humorystyczne obserwacje, i przedstawić w całościowo fiaskowy wypad jako źródło materiału literackiego.
Jednym ze szczytowych momentów dla Elona jest spotkanie z podziwianym przez niego Hjalmarrem Söderbergiem, wówczas mieszkającym w Kopenhadze. W krótkiej drugiej części autor opisuje literackie sympozjum w Akademiska föreningen w Lund, gdzie Elon/Asklund i Lundkvist dzielą się doświadczeniami z Kopenhagi i czytają wiersze.
Po powrocie do Sztokholmu Elon spotyka okazjonalnie Ferlina oraz dawne towarzystwo z Klara, a także swojego przyjaciela z dzieciństwa Josefa Kjellgrena/Bertila Mörka i jego siostrę. Odnawia wspomnienia swojej biednej dziecięcej okolicy na Söder z nutą nostalgii. Jego partnerka Marja, z którą mieszkał przez pewien czas, źle znosi pracę w zniszczonym kafé; odchodzi z pracy, wraca do rodziców na wieś i po kłótni kończy z nim związek.
Długa trzecia część, zajmująca niemal połowę książki, malowniczo opisuje kolonię młodych pisarzy i artystów, którzy osiedlili się w archipelagu Szerymland w pobliżu Trosa w połowie trzydziestych lat. Motywacją była tęsknota za życiem w naturze połączona z ograniczonymi środkami finansowymi. Warunki tego literackiego, niemal gospodarskiego życia były przeważnie idyllą choć ubogą materialnie. Jednak hiszpańska wojna domowa i przygotowania do wojny w Niemczech rzucały cień na ten sielankowy obraz.
Galeria postaci w tej części częściowo różni się od tej z poprzednich rozdziałów. Elon po dwóch latach spotyka ponownie Marję, która obecnie pracuje w szkółce ogrodniczej. Znani, zawzięci klarabohemi zostają zastąpieni wieloma wcześniej pominiętymi osobami. Pojawiają się między innymi Gunnar Ekelöf/Bengt Dandy, Sven Ljungberg/Höjdberg, jego narzeczona Lotten i inni. Pogarszający się stan płuc Josefa Kjellgrena zajmuje coraz więcej miejsca w narracji.
W ostatnim rozdziale Elon znów jednoczy się z Ferlinem i kręgiem Klarakretsen. Wspomina mimochodem, że ożenił się z Marją, z którą znów zamieszkał. Pojawia się trubadur Gunnar Turesson, który wykonuje pieśni z tekstami Ferlina. Elon ma obietnicę, że będzie mógł przenocować u Ferlina, gdyż jego własne mieszkanie jest przeinwestowane. Okazuje się jednak, że mieszkanie Ferlina jest zagracone: na podłodze śpią członkowie klarabohem. Ferlin i Elon wędrują dalej w deszczu, czekając, aż kawiarnie otworzą się za kilka godzin.
Erik Asklund: Livsdyrkarna, Rabén & Sjögren, 259 stron.
