Recenzja The Whisper Man to film, w którym Robert De Niro snuje się we śnie przez banalny Netflixowy potboiler. Historia opowiada o ojcu i synu, którzy muszą połączyć siły, by znaleźć seryjnego mordercę w tandetnym i coraz mniej interesującym thrillerze.
Nie można powiedzieć, że wybory Roberta De Niro znacząco się poprawiły od dna połowy lat 2000. W zeszłym roku pojawił się wprawdzie w filmie akcji z Scottem Eastwoodem oraz w The Alto Knights, ale w jego najnowszym dziele jest coś szczególnie miernego, co przenosi nas z powrotem do tamtego przeklętego okresu.
Przeciętna fabuła i kiczowate elementy
The Whisper Man, film tak jawnie głupi, jak sugeruje jego tytuł, mógłby ukazać się pomiędzy horrorem o złym klonie Godsend a thrillerem o wyimaginowanym przyjacielu Hide and Seek. To rodzaj projektu z najniższego poziomu, który daje aktorowi miły, duży czek, a widzom przyjemną, krótką drzemkę.
Film oferuje znajomą stertę kiczowatego kina klasy B — seryjni mordercy, zaginione dzieci, odgłosy w nocy, kolejne wyimaginowane przyjaźnie. Na początku jest w tym trochę tandetnej zabawy, gdy zastanawiamy się, dokąd to wszystko może zmierzać. Liczyłem na cel nieco bardziej obłąkany lub w pewnym sensie zaskakujący, ale film składa ciche obietnice, że pędzimy ku czemuś dziko nieoczekiwanemu, po czym wyrzuca nas na pobocze.
Adaptacja powieści i postacie
Film oparty jest na powieści brytyjskiego autora Alexa Northa, którą sporo osób przeczytało w 2019 roku, zanim Netflix ją wykupił. Na szczęście zaadaptowano ją na film, a nie na rozciągnięty serial limitowany, jak to często bywa z pełnymi fabuły powieściami na lotnisko. Jednak nawet rozciąganie tak cienkich postaci na niecałe dwie godziny okazuje się trudne.
Centrala postać, Tom Kennedy (Adam Scott), to wdowiec piszący kryminały, który wraca do rodzinnego miasta z małym synem Jake’iem. Ta decyzja prowadzi do niezręcznych kwestii, w tym „wiesz, mama zawsze chciała, żebyśmy wrócili do miasta, w którym dorastaliśmy”. Wraca jednak akurat wtedy, gdy grasuje porywacz dzieci, ścigany przez ambitną, kamienną detektyw Amandę (Michelle Monaghan).





