Royal Albert Hall w Londynie gościł niezwykłe wydarzenie muzyczne, podczas którego Les Siècles pod dyrekcją Jakoba Lehmanna zaprezentowało koncertową wersję dramatu Berlioza. Choć wykonanie było pełne energii i żywych barw, akustyka sali nieco przyćmiła blask tego dzieła.

Berlioz stworzył swoją wersję historii o Fauście z myślą o koncertowym wykonaniu, wierząc, że wyobraźnia publiczności stworzy bardziej fantastyczne obrazy niż te, które można by zobaczyć na scenie. Choć użyte siły nie były tak monumentalne jak w jego Requiem, to jednak wciąż miały ogromne znaczenie.

Wykonanie i instrumenty historyczne

W skład orkiestry Les Siècles weszły instrumenty historyczne, które wniosły unikalną fakturę do palety dźwięków. Od szczebioczących pikolo, które reprezentowały złowrogie duchy Méphistophélèsa, po jedwabiste łuki skrzypiec usypiające Fausta, każdy element był starannie przemyślany. Obecność ofikleidy, instrumentu będącego ewolucyjnym ślepym zaułkiem w rodzinie tub, dodała dodatkowego kolorytu.

Marsz węgierski zabrzmiał żwawo, a fanfary blaszane były pełne energii, co w pewnym momencie zostało powielone przez mały zespół w galerii. Mimo to, niektóre fragmenty wykonania sprawiały, że publiczność pragnęła przenieść się w inne, mniej problematyczne miejsce.

Problemy akustyczne i chór

W Royal Albert Hall, gęsto upakowana i pełna detali muzyka Berlioza potrzebowała więcej przestrzeni, aby w pełni rozwinąć swoje skrzydła. W efekcie paleta dźwięków miejscami stawała się mętna, a akompaniamenty zlewały się w rozmycie. Mimo to, dobrze wykonane partie chóralne, w których uczestniczyło 80 osób z Choeur de Radio France, były prawdziwą ucztą dla ucha.

Choć ich brzmienie było dobrze zblendowane, to jednak w niektórych momentach brakowało wyrazistości, co mogło wpłynąć na odbiór całego dzieła. Mimo to, koncert pozostawił niezatarte wrażenie, pokazując, jak wielką moc ma muzyka Berlioza, nawet w trudnych warunkach akustycznych.