Dines: Sztuczna inteligencja to tylko narzędzie, a my — ludzie — mamy cechy, które jej nie zastąpią

Założyciel i prezes UiPath: firmy będą zatrudniać dla własnego interesu, a AI nie zastąpi „pamięci” przedsiębiorstw

Firmy nie są instytucjami charytatywnymi i będą zatrudniać pracowników przede wszystkim w swoim interesie — przekonuje Daniel Dines, założyciel i CEO UiPath, firmy zajmującej się automatyzacją i sztuczną inteligencją. W obszernej rozmowie z dziennikarzem Grzegorzem Jasińskim Dines mówił o swojej książce powstałej przy udziale narzędzi AI, wyzwaniach wdrażania automatyzacji oraz roli ludzi w erze sztucznej inteligencji.

Dines podkreśla, że najlepszą strategią pracowników chcących utrzymać zatrudnienie jest stawanie się „krytyczną częścią przedsiębiorstwa” — elementem jego pamięci i kultury, czego AI nie potrafi w pełni zastąpić. Wyjaśnił, że największym ograniczeniem obecnych systemów sztucznej inteligencji jest brak możliwości „uczenia się w pracy” w sensie zdobywania zindywidualizowanej, trwale osadzonej w firmie wiedzy i doświadczenia. AI każdego razu startuje „na czysto” i nie posiada aktywnej pamięci osobistej ani odpowiedzialności, którą ponoszą ludzie.

Dines zwraca uwagę, że inicjatywy pracowników — drobne, intuicyjne decyzje, reakcje na niezadowolenie klienta czy poczucie odpowiedzialności za wynik — są kluczowe i nie da się ich uczynić w pełni zadaniem maszyny. Temat juniorskich stanowisk i szkolenia nowych pracowników Dines postawił w kontekście długofalowego przetrwania firm. Zatrudnianie młodszych pracowników jest, jego zdaniem, konieczne, ponieważ z czasem staną się oni seniorami — „pamięcią” i kulturą organizacji. Brak takiego napływu kadry prowadziłby do „wypalenia” firmy od środka.

Dines przestrzegł również przed krótkoterminowym myśleniem, które mogłoby doprowadzić do masowych redukcji zatrudnienia: zubożenie rynku pracy ograniczyłoby popyt na produkty i usługi, co w dłuższej perspektywie zaszkodziłoby samym przedsiębiorstwom.

AI jako narzędzie, a nie podmiot moralny

Dines konsekwentnie definiuje sztuczną inteligencję jako narzędzie. Tłumaczy, że to ludzie decydują o celach, jakie systemom się wyznacza, a złe użycie narzędzia wynika z intencji jego operatorów. Podniósł kwestie odpowiedzialności prawnej i praktycznej: w każdym przypadku końcowa odpowiedzialność za działania AI musi należeć do ludzi — to oni ostatecznie zatwierdzają działania systemów i odpowiadają za ewentualne błędy, na przykład w płatnościach czy decyzjach zgodnościowych.

W kontekście bezpieczeństwa Dines wskazał, że AI może być wykorzystywana zarówno do defensywy, jak i do ataku. Ataki wykorzystujące AI są tańsze i bardziej skalowalne, co przenosi ciężar obrony na organizacje. Równocześnie zaapelował o konsekwentne stosowanie sankcji wobec osób wykorzystujących AI do popełniania przestępstw, zauważając jednak, że część problemów ma także wymiar państwowy i regulacyjny.

Konstrukcja systemów: „uprząż” i lokalne modele

Aby zminimalizować ryzyko nadmiernej zależności od zewnętrznych modeli AI, Dines proponuje wielowarstwowe podejście. Zaleca, by wszystko, co da się w logiczny sposób opisać regułami, realizować za pomocą deterministycznego oprogramowania, a modele AI otaczać systemami kontrolnymi — tzw. „uprzężą”. Takie podejście umożliwia włączanie i wyłączanie elementów oraz precyzyjniejsze zarządzanie ryzykiem. Dines przewiduje także, że firmy będą korzystać z kombinacji różnych modeli (także tańszych, lokalnych), kierując do nich konkretne zadania, zamiast polegać wyłącznie na jednym „najnowocześniejszym” rozwiązaniu.

Koszty AI i wpływ na miejsca pracy

Zdaniem Dinesa koszty korzystania z modeli będą spadać, a dla jasno zdefiniowanych domen AI stanie się tańsze niż praca ludzka. Zastrzegł jednak, że AI będzie w istocie zastępować konkretne zadania, a nie całe zawody — zmniejszając liczbę osób potrzebnych w danej roli, ale nie eliminując całej dziedziny. Kluczowy warunek ochronny przed masowym zastąpieniem pracowników to wspomniana wcześniej zdolność ludzi do tworzenia pamięci organizacyjnej, inicjatywy i ponoszenia odpowiedzialności.

Dines odniósł się też do obaw, że AI spowoduje falę obniżek cen usług i presję na dostawców. Uznał to za naturalny element komercjalizacji technologii, podobny do wcześniejszych przemian w przemyśle i usługach, i zauważył, że owe zmiany zwykle prowadzą do lepszej obsługi klientów i większego dobrobytu ogółu.

Doświadczenie autora: książka powstała z pomocą AI

Dines opisał proces powstawania swojej książki, tworzonej przy wsparciu modeli takich jak Claude i ChatGPT. Podkreślił, że AI pełniło rolę asystującą: pomagało w organizacji narracji, testowaniu pomysłów i redagowaniu, ale to on pełnił funkcję „reżysera” projektu. Według niego zastosowanie AI znacznie skróciło czas powstania książki i pozwoliło zwiększyć tempo produkcji treści, przy jednoczesnym zachowaniu ludzkiej kontroli nad ostatecznym kształtem tekstu.

Zastosowania AI poza biznesem i obawy o „bunt”

Dines przedstawił liczne pozytywne zastosowania AI, zwłaszcza w medycynie: monitorowanie zdrowia, personalizacja diety i suplementacji, przyspieszenie badań nad lekami — co jego zdaniem może obniżyć koszty opieki zdrowotnej i zwiększyć jej efektywność. Wskazał także, że AI daje dostęp do potężnej bazy wiedzy i umiejętność szybkiej syntezy informacji, co czyni ludzi znacznie bardziej efektywnymi niż jeszcze kilka lat temu.

Na pytanie o scenariusz, w którym AI „zbuntuje się” przeciwko ludzkości, Dines odpowiedział sceptycznie. Zaznaczył, że do takiego wydarzenia potrzebna byłaby wola, której istnienia w AI nie dostrzega. Przypomniał rozróżnienie między prostymi pragnieniami a „drugim rzędem woli” charakterystycznym dla ludzi — zdolnością „chcieć chcieć” — i stwierdził, że bez tego rodzaju samoświadomej woli apokaliptyczne wizje buntu są nieuzasadnione. Ostrzegł jednocześnie przed możliwością wykorzystania AI przez ludzi o złych intencjach — co jest realnym zagrożeniem, wynikającym z decyzji ludzkich, a nie autonomicznej chęci maszyny.

Podsumowanie

Dines przedstawia AI jako potężne narzędzie, które znacząco zwiększa ludzkie możliwości, ale którego pełna integracja z organizacjami wymaga świadomego projektowania systemów, odpowiedzialności ludzkiej i kształcenia nowych pokoleń pracowników. Jego zdaniem firmy będą nadal zatrudniać ludzi — nie z filantropii, lecz z racji własnych długoterminowych interesów — a przyszłość biznesu opierać się będzie na symbiozie ludzkiego talentu i możliwości zaoferowanych przez sztuczną inteligencję.